Brona talerzowa - jak wybrać najlepszą talerzówkę dla gospodarstwa

2021-10-06

Popularną talerzówkę znajdziemy w ofercie każdego wytwórcy sprzętu rolniczego. Jest to urządzenie uniwersalne, wręcz podstawowe i po prostu musi się znaleźć w parku maszynowym gospodarstwa. Oferta rynkowa jest ogromna, jednakże jaka talerzówka jest odpowiednia dla gospodarstwa zajmującego się uprawą warzyw?


Koniec zbiorów zazwyczaj oznacza zadanie uporania się z resztkami pożniwnymi. W przypadku upraw z tuneli foliowych nie ma ich prawie wcale, bo tu do wielkości rośliny liczy się każdy liść, ale już w przypadku tradycyjnej uprawy polowej resztek pozbiorczych bywa bardzo dużo.

 

Plantatorzy wczesnej kapusty polowej spod przykryć chcieliby czerwiec i lipiec 2020 roku wymazać z pamięci. Kryzys covidowy spowodował nadpodaż towaru i tysiące ton kapuścianych główek musiało polec na placu boju – pocięte i wymieszane z ziemią. Czym? Oczywiście broną talerzową!


Kiedyś standard był inny




 

W tym tekście będzie zawarty przegląd niemalże wszystkich maszyn z "krajowego podwórka". Przez całe lata na polskich polach od pszenicy po kapustę królowały brony talerzowe z układem rzędów talerzy "V", lub "X" – za trójpunktowym układem agregowania sprzętu na ramie (bądź do niej) zamontowane równolegle, w sporej odległości od siebie dwie osie (w wersji "X" oczywiście cztery) naszpikowane talerzami. Zmieniając ich położenie względem siebie, uzyskiwano kształt "V", a co za tym idzie kąt, pod jakim elementy robocze "wgryzają się" w ziemię. Zaletą takich rozwiązań jest możliwość głębokiej pracy – nawet poniżej 15 cm, świetne przykrywanie materii organicznej, ale kosztem niskiej prędkości roboczej, średniego kopiowania terenu i usypywania przez skrajne podzespoły bruzd niemal tak wysokich, jak podczas orki.

 

Kompaktowe brony talerzowe


Jednakże czasy się zmieniają i podejście do tak prostej maszyny także. To nowe podejście przywiało do nas z Zachodu. Dobra jakość uprawy wierzchniej warstwy gleby, niewygórowane zapotrzebowanie na moc i wysoka wydajność pracy – to najważniejsze cechy, dzięki którym kompaktowe brony talerzowe w ostatnich latach bardzo zyskały na popularności. Pozwalają zarówno płytko zerwać ściernisko, jak i przygotować obfite w resztki roślinne pole do siewu.


Konstrukcyjnie są nieco bardziej skomplikowane niż budowa cepa – tuż za elementami do połączenia z ciągnikiem są dwa rzędy talerzy, mające na stałe ustawiony kąt ich natarcia. Nie są osadzone (talerze) na wspólnej osi, jak w tradycyjnym "V" czy "X", a każdy z nich łączy się z ramą za pomocą krótkiego ramienia. Pierwsza belka ma zazwyczaj uzębione talerze, druga gładkie, a dalej jest wał doprawiający.


Maszyny są wykorzystywane solo, ale często producenci maszyn przygotowują je do sprzęgnięcia z siewnikami, stosując tzw. hydropak (wtedy mamy do czynienia z agregatem uprawowo-siewnym talerzowym), czy przystosowując je do nabudowania siewnika. Standardowym wyposażeniem każdej kompaktowej brony talerzowej jest wał. Zmieniając jego położenie, reguluje się głębokość pracy narzędzia. Wał wyrównuje powierzchnię pola oraz kruszy większe grudy ziemi. Producenci oferują niezliczone wały do wyboru: od wałów strunowych i rurowych, po pierścieniowe z wieloma możliwościami wyboru pierścieni. Talerze są indywidualnie zabezpieczone przed uszkodzeniami. Producenci stosują zabezpieczenia w postaci elementów gumowych, sprężyn płaskich oraz śrubowych. Aby powierzchnia pola pomiędzy kolejnymi przejazdami była równa, montowane są boczne ekrany. Oprócz tego skrajne talerze mogą mieć mniejszą średnicę bądź inną konstrukcję. Dużą przewagą, w porównaniu z pozostałymi typami talerzówek, jest zwarta konstrukcja oraz masa. W przypadku tych zaczepianych do tylnego TUZ, maszyny o szerokości 3 metrów są zdecydowanie cięższe od swoich odpowiedników typu "V", które trzeba było dodatkowo dociążać, żeby "robiły robotę". Co więcej, można nimi pracować z większą prędkością i nie powstają między kolejnymi przejazdami garby, górki czy inne wzniesienia.

 

Klucz tego zestawienia

 

Gdy w naszym gospodarstwie zaszła potrzeba zakupu, ktoś wpadł na pomysł pożyczenia kompaktowej brony talerzowej od znajomego – standardowej dwubelkowej maszyny z hydropakiem. Pamiętam pierwsze przejazdy na polu po wczesnej kapuście – kilkanaście metrów i resztki zapychają się między rzędami talerzy, na skutek czego musiałem kilkakrotnie jechać w tym samym przejeździe, za każdym razem po trochu zagłębiając maszynę w ziemi. W przeszłości, gdy używałem do tego zabiegu zwykłej talerzówki z układem "V", nigdy nie miałem tego problemu. Wnioski były proste: aby efektywnie rozdrobnić dużą ilość materii organicznej, odległość między rzędami talerzy to minimum 1 metr, a ich średnica musi być możliwie największa! Rzadko kiedy rolnicy zwracają uwagę na te dwa parametry przy zakupie nowej maszyny, ale dla nas, producentów warzyw, jest to wręcz kluczowe, gdyż nie zrywamy zbożowego ścierniska na 5–10 cm, a często działamy zdecydowanie głębiej niż 10 centymetrów.

 

Co do mniejszych ciągników?

 

Niestety, nie mam dobrych wieści dla farmerów, których największą armatą w ich arsenale jest znany i lubiany (można polemizować) klasyczny Ursus C-360, a chcieliby kupić nową talerzówkę akurat kompaktową. Mimo że najmniejsza szerokość robocza talerzówki dostępnej na rynku wynosi 1,2 m, żadna z pasujących do tego ciągnika nie ma rozstawu pomiędzy belkami większego niż metr.


Największą przerwę pomiędzy belkami talerzowymi oferuje Agro-Masz, bo aż 85 cm w sprzęcie BT15, przeznaczonym do winnic i sadów, jednakże masa tego sprzętu to 700 kilogramów przy szerokości zaledwie 1,5 m. Nie jest to masa mogąca teoretycznie sprawić problem z oderwaniem jej od ziemi przez sześćdziesiątkę, ale duża waga oddalona od tylnych ramion podnośnika może przeważać przód naszego konia pociągowego.



 

Szerszą ofertę przeznaczoną dla mniejszych ciągników ma Tolmet w linii "Simply" oraz Agro-Lift w BTL-u. Co prawda odległość pierwszego rzędu talerzy od drugiego w obu przypadkach wynosi 80 cm, ale jak już ktoś się uprze na kompakt, to cóż... Na pewno będzie mu się przyjemnie agregować maszynę z traktorem za pomocą belki zaczepowej, ekrany boczne są opcjonalne w Simply – standard w BTL i będzie mógł dorzucić obciążenia na maszynę Tolmetu w specjalnie przeznaczony do tego kosz (szczegóły tab. 1.). Rozważając plusy i minusy zakupu kompaktowej brony talerzowej do ciągnika o mocy znamionowej poniżej 60 koni mechanicznych, warto wziąć pod uwagę urządzenia "V" i "X".

 

Co jest dostępne w wadze lekkiej?

 

Zagłębiając się w asortyment krajowych wytwórców maszynerii stwierdziłem, że do klasyfikacji osprzętu tego typu można podejść w sposób kompromisowy – wyodrębnić te, których szerokość robocza pozwoli na dużą wydajność, a masa nie będzie przekraczać 1500 kg w przypadku 3-metrowego sprzętu. Powiedzmy sobie szczerze, nowoczesne ciągniki są super, ale są dotknięte zmorą obecnej motoryzacji, czyli wymogiem spełniania coraz bardziej wyśrubowanych norm emisji spalin, z tego powodu nasz traktor, obwieszony obciążnikami jak choinka na święta, poderwie ciężką talerzówkę, ale jego konstrukcja niekoniecznie musi być zmuszana do znoszenia tak dużych naprężeń od balastu z frontu i od agregatu z tyłu. Rzecz jasna, wytwórcy wychodzą naprzeciw zapotrzebowaniu rynku – dla gospodarzy niewyjeżdżających na drogę publiczną są 4-metrowe talerzówki (przypominam, że maksymalna, legalna szerokość wynosi 3 metry), a nawet 2,5-metrową maszynę można doposażyć w koła transportowe oraz dyszel, tworząc implement ciągnięty, a nie zawieszany. W tej części uwzględniam maszyny, z którymi bez problemu poradzą sobie ciągniki już 70-konne.

 

AGRO-MASZ BT

 

Firma z powiatu radomszczańskiego zaczyna ofertę od maszyn, bron talerzowych 2,5 m, a kończy aż na 6 metrach dla składanych hydraulicznie. Co ciekawe, w standardzie poza zabezpieczeniem gumowym 35 × 210 mm można wziąć sprężynowe 90 × 13 mm (tylko dla talerzy 510 mm). Ekrany boczne – aktywne, umiejscowione na skraju obu sekcji talerzy, ograniczają strefę odkładania ziemi przez talerze skrajne, zapobiegając powstawaniu kolein na łączeniach przejazdów. Na wypadek nadmiernego zagłębienia lub natrafienia na dużą przeszkodę, uchwyty ekranu mocowane są do ramy za pomocą połączeń pływających, umożliwiających ekranom uchylenie się w górę podczas kolizji. Nie trzeba więc regulować ekranu, on sam dopasuje się do warunków. Dodatkowo mamy możliwość regulacji jego głębokości i położenia wzdłużnego.


A z opcji dodatkowych: stopki podporowe 2 sztuki, grubsze talerze 6 mm typu "C" 560 mm średnicy, oświetlenie w kilku wariantach, składane hydraulicznie doposażenie w wersję półzawieszaną z dyszlem oraz hydrauliczna regulacja wału. System sworzni blokujących położenie ramion wału tylnego, dzięki któremu regulujemy głębokość jest doposażony w układ wspomagających siłowników hydraulicznych – głębokość roboczą maszyny regulujemy w komfortowy sposób, sterując hydrauliką z kabiny ciągnika.

 

AGROLIFT BT SPEED

 

W jej przypadku niewiele brakowało, aby nie znalazła się w tym zestawieniu, gdyż ciężar 3-metrowej brony ledwo mieści się w limicie wagowym (1500 kg). Dlaczego taka masywna w porównaniu z konkurencją? Z powodu kilku nieoczywistych cech już w podstawowej wersji. Zastosowane w maszynie nowe słupice talerzy zwiększają prześwit pod ramą, w połączeniu z szerszym rozstawem rzędów oraz średnicą talerzy 610 mm i grubości 6 mm, osadzonych na powiększonej piaście bezobsługowej z potrójnym uszczelnieniem kasetowym, zapewniają doskonałą pracę przy dużej ilości resztek pożniwnych. Wszystkie elementy ruchome zostały wyposażone w bezsmarowe polimerowe łożyska ślizgowe niemieckiej firmy Igus. Znacząco wydłuża to pracę podzespołów oraz wpływa na komfort użytkowania. Z dodatków warto wymienić oświetlenie i hydrauliczną regulację wałów.

 

AKPIL LEOPARD

 

Pierwsza z bron talerzowych podkarpackiej fabryki o nazwie Leopard jest swego rodzaju przywitaniem jej nabywcy z kompaktem. Prosta konstrukcja zaskakuje: regulowanym punktowo odstępem między talerzami od 75 do 100 cm, łożyskowaniem bezobsługowym z zabezpieczeniem kasetowym. Do wyboru są tylko dwie szerokości: 2,5 m i 3 m o mechanicznej regulacji głębokości na wale.

 

AKPIL GEPARD

 

Druga propozycja ze stajni Akpilu, brona talerzowa Gepard oferowana jest również w 100-centymetrowym rozstawie belek, a najwęższa z dostępnych szerokości Geparda to zaledwie 175 cm, czyli coś dla mniejszych ciągników, niedużo powyżej 60 koni mechanicznych. Tego "kota" wyróżnia: mechaniczna regulacja kąta natarcia talerzy, regulacja odległości wału doprawiającego względem wału talerzowego, deflektory boczne płytowe z gumowym zabezpieczeniem, zamki hydrauliczne wszystkich siłowników (standardowych i opcjonalnych). Z dodatków trzeba wymienić ułatwiającą pracę hydrauliczną regulację głębokości na wale, obciążniki oraz oświetlenie drogowe.

 

LANDSTAL BT i BTH

 

Brony talerzowe Landstal w standardzie ma rozstaw między rzędami talerzy – 100 cm i jako jedyny z tego artykułu oferuje automatyczną belkę zaczepową (do szerokości 3 m, wzmocniony zaczep w wersji 4 m), składane skrajne talerze w wersji BT30/BT350/BT400 dla maszyny składanej hydraulicznie zawory przeciążeniowe, zamki hydrauliczne.

 

W opcji: hydrauliczna regulacja głębokości pracy wału, talerze firmy OFAS lub AMA, piasta bezobsługowa z uszczelnieniem kasetowym typu SKF, światła drogowe oświetlenie LED, ekrany boczne z regulacją położenia kopiujące teren, płyta montażowa pod siewnik poplonów z oferty firmy, wózek transportowy + dyszel (+850 kg), koła podporowe z bezstopniową regulacją położenia – te dwie ostatnie tylko dla składanej hydraulicznie.

NAMYSŁO EASY FLOW BASIC*

 

*Easy Flow nosiło jeszcze niegdyś w nazwie Basic (ang. podstawa, fundament), teraz tylko Brony talerzowe Easy Flow. Pozwoliłem sobie użyć tej starej nomenklatury w związku z różnicami między talerzówką zawieszaną a ciągnioną. Easy Flow Basic jest to najprostsza maszyna: amortyzacja gumowa, składa się z dwóch rzędów talerzy o średnicy 510 mm, grubości 5 mm rozstawionych od siebie w odległości 1000 mm. Odpowiednie ułożenie talerzy pozwala na nacięcie całej gleby podczas przejazdu. Maszyna do 3 m szerokości produkowana jest w wersji zawieszanej, sztywnej, ze stali o podwyższonej twardości (profile o grubości 5,6 mm). Można ją doposażyć w oświetlenie LED.




 

Brona talerzowa Easy Flow, "większa siostra" wersji Basic różni się tym, że jest narzędziem ciągniętym i składanym hydraulicznie. Imponujące jest 120 cm odległości między rzędami talerzy o średnicy 560 mm grubości 5 mm w podstawce, które podczas pracy moim zdaniem nie zapchają się nawet na polu pełnym kapusty. Namysło na wejściu proponuje: stal o podwyższonej twardości, profile o grubości 5,6 i 10 mm, gumową amortyzację talerza, wózek transportowy między ostatnim rzędem talerzy, a wałem na kołach 400/65 R 15.5 i hydrauliczną regulację głębokości pracy. Natomiast za dopłatą można wybrać: koła jezdne 500/50 R 17, oświetlenie LED, talerz 610 mm lub 660 mm, bezobsługowe piasty i wózek transportowy przeniesiony za wał doprawiając

NAMYSŁO EXACT G PLUS

i EXACT G hydro PLUS




 

 Brona talerzowa Exact G Plus to propozycja o jeszcze większym odstępie belek, bo aż 107 cm, największym w tym zestawieniu dla maszyn o stałej konstrukcji. Namysło deklaruje: stal o podwyższonej twardości, średnicę talerza 560 mm i 5 mm grubości, gumową amortyzację talerza, ekrany boczne. Po dopłacie otrzymamy: hydrauliczną regulację głębokości pracy wału z mechaniczną blokadą, oświetlenie LED, talerz 610 mm lub 660 mm, bezobsługowe piasty i wózek transportowy przeniesiony za wał doprawiający. Wersja hydraulicznie składana, poza wymienionymi powyżej elementami, jest oparta na sprężynowej amortyzacji talerzy, a nie gumowej, jak można się spodziewać. Możemy dopłacić za wózek transportowy na kołach 520/50 R 17 bądź 400/60/15.5 14 PR z hamulcem pneumatycznym.




 

TOLMET TENES




 

Na koniec ostatnia sztuka, ale niezmiernie interesująca nowość poprzedniego sezonu –  Brona talerzowa Tenes – będąca rozwinięciem flagowego produktu firmy Astat. Dodano do niej naprawdę praktyczną modyfikację – możliwość regulacji rozstawu pomiędzy belkami talerzowymi: 960 mm, 1100 mm, 1240 mm, co więcej oddalony od drugiej belki został także wał doprawiający. W standardzie: talerze na amortyzacji gumowej o średnicy 560 mm, wyposażone w bezobsługowe piasty, przyspawane do słupnic na stożkowych łożyskach, wzmocniony zaczep z możliwością zapięcia na haki II i III kategorii. Zaskakują na plus składane talerze boczne z możliwością regulacji, na minus ekrany boczne za dopłatą.


Zawieszanego Tenesa można dodatkowo wyposażyć w: talerze 560 lub 610 mm przykręcane do słupic, ekrany boczne lub ekrany boczne pływające, hydrauliczne pozycjonowanie wału doprawiającego, oświetlenie drogowe. Na największe wyróżnienie zasługują: automatyczna belka zaczepowa oraz regulacja poprzeczna belek talerzowych – to znaczy w miarę zużywania się talerzy możemy przesunąć owe elementy robocze względem siebie, by nadal uzyskiwać pełne podcięcie resztek pożniwnych.

 

Firma Tolmet ma również w katalogu Tenesa w wersji ciągniętej na kołach (koła 340/55- R16 w podstawie) wyposażonego identycznie, jak jego zawieszana wariacja, natomiast po dołożeniu kilku złotówek: koła 400/60-15,5 do urządzenia trakcyjnego, możliwość podpięcia siewnika, hydrauliczny sprzęg siewnika, blok elektrohydrauliczny.

 

Jaki wał?


Celowo postanowiłem pominąć opisywanie dostępnych wałów do każdej z przedstawionych maszyn, bo podejrzewam, że większość gospodarzy przed wjazdem w pole, np. po kapuście, postępuje podobnie jak ja, czyli podnosi wał uprawowy maksymalnie do góry, aby nie wpadła w niego jakaś zabłąkana główka kapusty. Używam go dopiero na sam koniec, gdy resztki po zbiorach są już solidnie rozdrobnione, by przygotować glebę choćby do siewu poplonu.


Jaki wał wybrać? To pytanie nie jest tak trudne, jak w przypadku upraw rolniczych. Skoro talerzujemy tylko w celu wymieszania resztek z glebą, najprostsze rozwiązania będą najlepsze. Wystarczy nam wał rurowy lub pierścieniowy. Inne, typu crosskill czy packer będą "robiły robotę" wtedy, gdy ziemia będzie przygotowywana pod zasiew zboża. Za miesiąc omówię ciężkie brony talerzowe.

Autor: Marek Mydlarz

Do góry