Jak liczebność stada krów mlecznych wpływa na rentowność gospodarstwa, czy większe znaczy lepsze?

2021-09-16

Dyskusja o zrównoważeniu produkcji mlecznej nie traci na aktualności, wydaje się jednak, że w obecnej sytuacji ekonomiczno-gospodarczej zyskuje na aktualności jak nigdy dotąd.

Długo uważano, że zwiększanie liczebności stada do 150, 250 krów lub nawet do 500 krów jest najlepszym rozwiązaniem w zwiększaniu rentowności gospodarstwa. Hodowca, który działał w ten sposób był traktowany jako ten, co nie boi się ryzyka. Dziś coraz częściej takie ruchy są oceniane krytycznie i traktowane jako produkcja masowa. Hodowcy jednak przypuszczają, że w przyszłości będą zmuszeni doić 250, 400, a może nawet więcej krów. Dlaczego?



Niskie ceny mleka to znikomy zysk dla hodowcy, który decydując się na hodowlę krów liczny na sukcesywnie zwiększanie przychodu lub choćby osiągniecie zadowalającej stabilności. To tylko jeden aspekt, a coraz częściej mówi się, że gospodarstwa w dużym tempie zwiększające pogłowie, przy jednoczesnych niskich cenach mleka, będą niewypłacalne i będą miały problem ze spłatą kredytów. Nie do końca wiadomo jak powinna wyglądać spłata kredytów przy aktualnych cenach, jednakże dodatkowe kredyty pomocowe nie są dobrym rozwiązaniem.



250 krów - optymalny wariant w przyszłości?



W ubiegłych latach gospodarstwa rodzinne w północnych Niemczech, hodujące 60 do 90 krów, przy ponadprzeciętnej wydajności w oborze, mogły pochwalić się zadowalającymi rocznymi dochodami do 100 tys. euro 



W Niemczech Południowych sytuacja wyglądała bardzo podobnie. Wg wyników kontroli księgowości w Badenii Wirtenbergii, hodowcy z przeciętną liczbą krów 75 do 100 mieli roczny zysk w wysokości 69 344 euro. Oznacza to, również w południowych Niemczech opłaca się hodować 80 do 90 krów mlecznych. W przypadku posiadania dodatkowego źródła dochodu z innej branży (np. biogaz), można zmniejszyć liczbę krów w gospodarstwie.



Jednak patrząc przyszłościowo – nawet w wybitnych gospodarstwach zysk będzie coraz mniejszy. W najbliższym czasie, aby przeprowadzić inwestycję wg wytycznych prawnych na poziomie liczby sześciocyfrowej, trudno będzie wygenerować jakiekolwiek zyski. Dlatego też wielu producentów mleka jest zmuszonych do zwiększania pogłowia, mimo wewnętrznego przekonania, że wielkość stada mogłaby pozostać na stałym poziomie.



Gdzie są granice wzrostu?



Zmiany struktury oraz parcie na powiększenie stada to nie tylko wynik przepisów prawnych i niskich cen skupu mleka, ale również postęp techniczny. Nowoczesne maszyny i technika oborowa ułatwiają nie tylko codzienną pracę, ale też poprawiają jej wydajność. Bez inteligentnej techniki w oborze z czasem coraz trudniej będzie pokryć zapotrzebowanie bydła opasowego i krów mlecznych, ponieważ pracę ludzką wykorzystuje się coraz rzadziej.  Dla odmiany wzrastać będzie wysokość wynagrodzeń – praca jest coraz droższa i coraz trudniej znaleźć wykształcony personel. Dlatego też w produkcji mleka dominować będzie podejście kapitalistyczne – więcej mleka=większy zysk. W przeszłości zmiany następowały linearnie, a to oznacza, że w przyszłych 15–20 latach muszą się one przynajmniej podwoić. W przeciętnym gospodarstwie w północnych Niemczech oznaczałoby to dojenie 250 krów, na południu natomiast 180. Czy to realny pomysł? Dzisiaj nowe rozporządzenia hamują powiększanie stad bydła – w wielu regionach już teraz trudno dostać pozwolenie na budowę nowych obór przeznaczonych dla kilkuset krów.


 



Silne gospodarstwo



Jak wspomniano – duże stado bydła w żadnej mierze nie gwarantuje sukcesu w przyszłości! Gospodarstwo nie musi być duże, musi być silne! Duże gospodarstwa z kilkuset krowami z zasady zmuszone są do zatrudnia pracowników z zewnątrz jak również do dzierżawy ziemi, nie rzadko również wspierają się pożyczkami. Wszystkie te elementy muszą być opłacalne! I wcale nie świadczy o niej liczba krów w stadzie, ale ilość sprzedanego mleka w przeliczeniu na jedno miejsce w oborze!



W wielu oborach z 100 krowami i przeciętną wydajnością mleczną 9 tys. kg (mleko sprzedane) rocznie wypuszcza się na rynek 900 tys. kg mleka. Wystarczyłoby  zwiększyć wydajność do 11 tys. kg na krowę, a wówczas do mleczarni trafia w ciągu roku o 200 tys. kg mleka więcej. Przy cenie mleka na poziomie 32 centów oznaczałoby to roczny wzrost zysków o 64 tys. euro. Jeżeli da się radę, można zwiększyć wydajność o kolejne 2 tys. kg w przeliczeniu na krowę (do 13 tys. kg) i wtedy teoretycznie produkcja byłaby wyższa o 400 tys. kg przy tej samej liczbie krów (100 krów laktacyjnych).



Taki wzrost jest całkiem realny, szczególnie w czasach selekcji genomowej. Jeżeli wierzyć genetykom, już wkrótce w oborach będą stały krowy o wydajności 20 tys. kg.


 



Wykorzystać maksymalnie oborę, potem zwiększać pogłowie!



Gospodarstwa, które już dziś doją 150 i więcej krów, zazwyczaj wykazują też większe zyski. Nie zawsze dalszy wzrost liczebności stada przyniesie automatycznie zwiększenie zysków – zdarza się, że dodatkowe krowy pochłaniają większy obrót. W takich przypadkach w roku o przeciętnych, normalnych cenach mleka (32 eurocenty/kg) – szczególnie po dużych inwestycjach – nawet przy stadzie o liczebności 200 krów dojnych i więcej, hodowla może być na granicy opłacalności. W najgorszym przypadku należy uzupełnić braki z własnego kapitału.



Spojrzenie na różne działy produkcji pokazuje, że w większości gospodarstw mlecznych znajdziemy rezerwy. Dlatego obowiązuje zasada – najpierw wykorzystać potencjał obory, a dopiero potem myśleć o powiększaniu stada (jakość przed ilością)! Ilość produkowanego mleka, a przez to również zysk można zwiększyć, jeżeli wszystkie etapy pracy w oborze przebiegają optymalnie i podkręcone są śruby wydajności.



Nie zawsze po zwiększeniu wydajności założone przychody pokrywają się 1 do 1. W końcu większa wydajność oznacza automatycznie wyższy nakład środków produkcyjnych i ewentualną inwestycję w komfort krów i w technikę. Nawet jeżeli metody te są mniej spektakularne, są z zasady bardziej sensowne.



Wniosek: Zwiększenie pogłowia stada jest często nieuniknione. W gospodarstwie wielorodzinnym z jednej dużej hodowli mogą utrzymać się dwie rodziny, które wspólnie planują duże inwestycje w oborach czy budowę silosów. W tym przypadku trzeba jednak pamiętać, że każda inwestycja musi przynosić zyski!


 



Unikaj błędów zwiększając pogłowie stada



Intensywne zwiększanie pogłowia stada może generować wiele błędów, które mogą postawić na szali nawet egzystencję gospodarstwa. Należy realnie oszacować własne możliwości, a więc zwrócić uwagę na:

 

  •  kapitał własny – około 35% kosztów ogólnych powinno się pokrywać z własnych środków

 

  • kompletny biznesplan – planując inwestycję powinniśmy skupić się na wszystkich elementach projektu, przewidzieć możliwe trudności i przed ich wystąpieniem zaplanować jak je rozwiązać

 

  • planu rozwoju gospodarstwa na następne 10–15 lat,

 

  • kontrolę aktualnej produkcji,

 

  • zabezpieczenie płynności finansowej  na cały okres inwestycji i po niej

 

  • pracownicy - obecny rynek pracy jest trudny jak nigdy dotąd zadbajmy o odpowiednią ilośc pracowników przez zwiększeniem stada.


Warto wiedzieć:


Inwestycja w duże obory i zwiększanie pogłowia nie są wcale gwarancją dużych zysków. Jeżeli metoda zarządzania stadem nie pasuje do wielkości stada i jego produkcyjności, dodatkowe krowy pochłaniają większy zysk.


Wielkość stada nie jest gwarancją sukcesu! Można osiągnąć wysokie zyski przy obecnych warunkach produkcyjnych już przy pogłowiu 100–120 krów.


Kryteria sukcesu to wysoka wydajność mleczna, minimalne koszty pracy i niskie koszty stałe! Tu tkwią jeszcze rezerwy do wykorzystania.


Kolejność działania – najpierw poprawa tego co jest, a dopiero potem zwiększanie pogłowia!


Autor: Beata Dąbrowska


Szukasz wyposażenia do swojego gospodarstwa? To i wiele więcej znajdziesz w naszym serwisie kliknij i sprawdź najnowsze oferty


 
Do góry