Jak skutecznie zabezpieczyć plantację borówki wysokiej przed czynnikami ryzyka?

Dodano: 18.11.2021, 00:00


Borówka wysoka to wymagająca roślina, podobnie jest z klientami. Aby dostarczyć zdrowe i smaczne owoce, przed producentem staje wiele wyzwań. Począwszy od zbioru w optymalnym momencie, kończąc na szybkim schłodzeniu owoców i przygotowaniu ich do sprzedaży. Na nic jednak wysiłki jeśli nie zadbamy o zabezpieczenie plantacji przed czynnikami zewnętrznymi. Jak zabezpieczyć plantacje żeby było co zbierać?
Kruszarki – Charakterystyka

Redakcja miesięcznika Sad Nowoczesny odwiedziła Pana Roberta Franaszka właściciela blisko 10ha plantacji borówki wysokiej w  Kłopoczynie. Do tej pory plantator uprawiał takie odmiany jak

Chandler, Sierra, Bluecrop czy Liberty. W tym roku na próbę posadził też nowsze odmiany: Calypso, Draper, Cargo, Valor.
 

– Szukam czegoś nowego, ponieważ powoli będę wycofywał się z odmiany Bluecrop. Choć znana jest ona z wielu zalet, takich jak plenność, odporność na mróz czy dobry wzrost krzewów, to jej owoce, szczególnie przy obecnie dostępnych odmianach, tracą na atrakcyjności. Zwłaszcza w takim roku jak ten – obfitującym w opady deszczu – stają się one miękkie i niedostatecznie wyrośnięte, przez co spada zainteresowanie tą odmianą wśród klientów – mówi gospodarz.

 

Pan Robert rozważa też zwiększenie nasadzeń odmiany Diuk. – Wbrew powszechnej opinii, że Diuk jest wrażliwy na przymrozki, u mnie podczas ubiegłej wiosny i tegorocznej zimy ta odmiana z niską temperaturą poradziła sobie najlepiej.


Budowanie jakości

 

Oprócz genetycznie uwarunkowanych cech odmianowych na budowanie owoców odpowiedniej jakości wpływ ma wiele zabiegów agrotechnicznych. Jednym z nich jest właściwe odżywienie. – Już trzeci rok stosuję wiosną nawożenie posypowe, a później fertygację. Ponadto co drugi sezon staram się uzupełniać ściółkę. Połączenie nawożenia posypowego i ściółkowania daje, moim zdaniem, najlepszy efekt – mówi Robert Franaszek.

 

Równie ważne są też zimowe formowanie krzewów oraz odpowiednie zapylenie. W okresie kwitnienia na plantację zawsze wstawiane są ule z pszczołami wypożyczane z zaprzyjaźnionego koła pszczelarskiego. – Trzmiele nie bardzo się u mnie sprawdziły. Przez 5 lat wykorzystywałem je do tego celu, ale prawie w ogóle nie chciały latać. Pszczoła wydaje mi się bardziej efektywna – opowiada gospodarz. I dodaje: – Musi być tylko spełniony warunek: na czas zapylania kwatery, które znajdują się pod siatkami, muszą pozostać odsłonięte. Pszczoła gubi się bowiem pod zadaszeniami.




 

Konstrukcje przeciwgradowe to jedna z większych inwestycji, na jaką pan Robert zdecydował się w ostatnim czasie. Ma ona chronić plantację przed gradem, ptakami, muszką plamoskrzydłą (Drosophila suzukii), a na 1 ha również przed deszczem. Od 3 lat, przy współpracy z firmą Apnova, w ten sposób sukcesywnie osłaniane są kolejne kwatery.


Siatki przeciwgradowe

 

Obecnie pod sieciami antygradowymi znajduje się 6,5 ha borówek. W celu porównania różnych systemów osłon pan Robert ma u siebie zamontowane różne kolory siatek. Na podstawie dotychczasowych obserwacji ma już pierwsze wnioski na temat funkcjonalności zastosowanych u siebie rozwiązań. – Najlepiej sprawdzają się siatki jasne – biała i tytanowa. Jest jeszcze za wcześnie, aby porównać je ze sobą, ale są one wykonane z innego rodzaju nici (tytanowa jest bardziej mięsista w dotyku), może się więc z czasem okazać, że któraś z nich jest mniej lub bardziej podatna na zabrudzenia – ocenia gospodarz.

 

– Z pewnością do borówki wysokiej nie polecam siatki czarnej. Powoduje ona kilkudniowe opóźnienie w wegetacji i pobudza krzewy do nadmiernego wzrostu – dodaje pan Robert, dla przykładu pokazując odmianę Chandler, której krzewy rosnące pod siatką czarną są bardziej wybujałe od tych lepiej doświetlonych.


Osłona przeciwdeszczowa

 

Ponadto na powierzchni 1 ha zainstalowano folię przeciwdeszczową. Znajdują się pod nią odmiany Bluecrop i Chandler. – Jestem bardzo zadowolony. Folię montowałem w zeszłym roku jesienią i przez cały czas jej użytkowania krzewy były suche, a owoce ładnie się rozwijały – są twarde i wyrośnięte, choć sezon jest bardzo deszczowy.

 

Aby zapewnić konstrukcji maksymalną wytrzymałość, każdy słup jest zabezpieczony kotwami. – Nie każdy tak robi, ale ja wolałem się zabezpieczyć przed ewentualną gwałtowną burzą – wyjaśnia Robert Franaszek. – Na takich instalacjach nie można oszczędzać. Aby spełniały one swoją rolę, trzeba zadbać o każdy szczegół.

Ochrona przed ptakami

 

W okresie dojrzewania owoców dodatkowym zagrożeniem są ptaki. Dlatego wszystkie boki kwater są również szczelnie osłonięte siatką ochronną o oczkach odpowiedniej wielkości. Uwagę zwraca jej bardzo dobry stan, mimo już kilkuletniego użytkowania. – Siatka ma 8 lat i jeszcze nie widziała gradu. Ale w ochronie przed ptakami sprawdza się doskonale. Ponadto staram się ją zwijać, jak tylko kończą się zbiory, aby do tworzących się jesienią pąków dopuścić jak najwięcej światła. Ta praktyka pozwala też wydłużyć żywotność siatki – podpowiada gospodarz.

 

W ten sposób zabezpieczone są całe kwatery, wraz z alejkami roboczymi. To pozwala na sprawne przeprowadzanie prac (również z wykorzystaniem maszyn roboczych) w obrębie plantacji bez konieczności ciągłego otwierania i zamykania bram wjazdowych. Sam system wjazdowy jest bardzo prosty – może ją obsłużyć jedna osoba poprzez rozwijanie/zwijanie siatki ochronnej za pomocą korby. Trwa to zaledwie kilka sekund.


Drosophila suzukii

 

W zeszłym roku pan Robert zainwestował również w siatkę o bardzo drobnych oczkach, która ma chronić plantację przed muszką plamoskrzydłą (Drosophila suzukii). – Szkodnik ten pojawił się w naszym regionie w zeszłym roku, pod koniec sezonu zbiorczego. Jest to dla nas nowe zagrożenie i uważam, że można mu stawić czoła tylko wtedy, jeśli pierwsze jego ślady obecności będą jak najszybciej zgłaszane przez plantatorów. Siatki na pewno w jakimś stopniu ograniczą szkodnika, ale ryzyko jego przedostania się na plantację istnieje zawsze.

 

Dlatego pan Robert regularnie monitoruje jego obecność za pomocą pułapek rozwieszanych na obrzeżach plantacji. – W tym roku jeszcze nie stwierdzono w naszej okolicy obecności muszki plamoskrzydłej, ale profilaktycznie wykonaliśmy zabieg środkiem Spintor – mówi gospodarz.


Zbiór, sprzedaż, przechowywanie

 

Owoce ze swojej plantacji Robert Franaszek przeznacza przede wszystkim na rynek krajowy, ale część trafia również na eksport. Do czasu brexitu ważnym ich odbiorcą była Wielka Brytania, obecnie jednak towar jest sprzedawany przede wszystkim na rynki europejskie, m.in. do Niemiec.

 

Niestety, w tym roku ceny borówek w Polsce drastycznie poszły w dół. – W takiej sytuacji, gdy cena spada poniżej 10 zł/kg, a więc poniżej kosztów produkcji, wstawiam owoce do chłodni – mówi pan Robert. – Do tej pory korzystałem z worków MAP (opakowania ze zmodyfikowaną atmosferą). W tym roku nastawiam się jednak na przechowywanie w komorze z kontrolowaną atmosferą.

 

Do sortowania owoców borówki gospodarz wykorzystuje maszynę firmy Best, pozwalającą sortować owoce pod względem koloru i struktury. Częściej jednak w użyciu są maszyny do pakowania owoców. – Z sortera korzystam tylko pod koniec sezonu, gdy się pogarsza jakość owoców. Na początku i w środku zbiorów nie ma takiej potrzeby – im mniej tym owocem się przerzuca, tym lepiej – mówi plantator. – Takie sortowanie to zawsze dodatkowe ryzyko starcia nalotu z powierzchni skórki, co wpływa na obniżenie wartości handlowej owoców.

 

Dlatego nawet przy zbiorze trzeba bardzo uważać. – Aby zminimalizować ryzyko wytarcia owoców, te najlepszej jakości zbieramy bezpośrednio w opakowania ostateczne – opowiada pan Robert. – Ze zbiorem staramy się wchodzić na plantację co 5–6 dni, w upalne dni – co 4. Największym jednak problemem jest, jak pada deszcz. Wtedy owoce, szczególnie te bardziej dojrzałe, łatwo pękają. Tu doskonale sprawdza się folia przeciwdeszczowa. Pod nią udaje się nawet Bluecrop, który w innych kwaterach (nieosłoniętych) bywa zawodny. Gdy borówka jest na bieżąca zbierana, to też lepiej dorasta i nie ma problemu z jakością – mówi plantator.

 

Delikatne owoce borówki amerykańskiej są w ciągu sezonu narażone na wiele niekorzystnych czynników zagrażających utrzymaniu jej jakości handlowej. Dlatego zabezpieczenie plantacji przed gradem, deszczem, ptakami czy nowymi szkodnikami staje się koniecznością. To znacznie podnosi koszty produkcji, co w przypadku takich sezonów, jak obecny, może wydawać się nieuzasadnione ekonomicznie. Ale na rynku owoców deserowych wygrać można tylko jakością. – Jeśli w roku obfitującym w opady deszczu zaoferujemy twardy, smaczny i ładnie wyrośnięty owoc, taka inwestycja z pewnością szybko się zwróci – podsumowuje Robert Franaszek.



Autor: Agnieszka Okła
Opracowanie: Agata Niewolna

 

Mogą Cię zainteresować:

« wróć do listy artykułów
Do góry